Maria Frickenstein, Taniec, który olśniewa i porusza, "Neue Westfälische", 19 lipca 2012:

"Czekanie przedstawione tańcem okazuje się czasem pełnym energii i napięć. Przejmująca muzyka lokuje opowieść w teraźniejszości.
To kompozycja Philipa Glassa z filmu „Koyaanisqatsi”, który jest apokaliptyczną wizją „życia bez równowagi”. To co wyjątkowe w spektaklu obecne jest już od samego początku, „gęsia skórka” również. Na scenie tańczą mężczyzna, kobieta oraz mężczyzna w damskiej spódnicy.
Ukazana w ten sposób kobieca strona mężczyzny poszerza obraz, wprowadza niepokój, przyciąga uwagę".

Cała recenzja: tutaj.

Katarzyna Wysocka, Izadora nie musi już czekać, www.gazeta.razem.pl, 13 września 2011:

"Trzy pary tancerzy, każdy z osobna wyróżniający się indywidualną techniką ekspresji. Najciekawiej i najpełniej (grając mimiką) zaprezentowała się Beata Giza. Jej lekkość i płynność ruchu przykuwała uwagę tak silnie, że na chwilę można było znaleźć się w nierzeczywistym świecie teatru. Giza pokazała najwyższy kunszt taneczny, zarówno tańcząc indywidualnie, jak z partnerami. Dynamiczna Iuliia Lavrenova wprowadziła dodatkową energię swoją witalnością, umiejętnie zagrała dziewczynę podejrzliwą wobec intencji mężczyzn. Franciszka Kierc po raz kolejny perfekcyjnie podeszła do materii tańca, jednak nie było w jej pracy świeżości i kreatywności. Wśród tancerzy najciekawiej zaprezentowali się Michał Łabuś i Filip Michalak obaj ekspresyjni, wpisujący się mocno w estetyczną poetykę spektaklu.
(...)
Czekając na.. zostało pokazane po niedzielnym panelu dyskusyjnym Od Kyliána do Piny Bausch, gdzie Izadora Weiss wyrażała swój podziw dla uznanego w tanecznym świecie choreografa Jiříego Kiliana, sama pozostając w jego cieniu. Zupełnie niesłusznie. Jestem przekonana, po oglądnięciu dyptyku „Czekając na../Święto wiosny”, że twórczyni Bałtyckiego Teatru Tańca nie musi już sytuować się w kolejce do mistrza, ponieważ sama wykreowała swój taneczny styl, określający tyleż jej temperament, co kierunek drogi, którą sobie wyznaczyła. Gdzie ta droga ją zawiedzie, zobaczymy, jednak mając przy sobie tak ciekawych i zdolnych ludzi oraz narzędzia, jakie udostępnia Opera Bałtycka, wydaje się, że może znaleźć się po tej samej stronie, co w niedzielę Jiří Kilian".

Cała recenzja: tutaj.

Jarosław Zalesiński, Bałtyckie Spotkania Teatrów Tańca: Czekając na... Izadory Weiss, "Dziennik Bałtycki", 13 września 2011:

"Cóż tu zostało z symbolicznego czekania - chyba tylko pierwsza scena, w której tancerze, odwróceni do publiczności plecami, siedząc na scenicznym podium, wpatrują się w ciemność w głębi sceny. W taki sposób ludzie przesiadują często nad brzegiem morza albo na pomoście nad jeziorem, patrząc w przestrzeń i czekając nie wiadomo na co.
Tancerzy odrywa od tego wpatrywania się dopiero szósta postać, która wchodzi na scenę od strony widowni i stuknięciem buta w podium przypomina - o czym? O tańcu, który nieprzerwanie już wypełnia scenę teatru do końca przedstawienia.
Czekając na... jest ciekawe, bo inne. Izadora Weiss we wszystkich swoich przygotowanych w Gdańsku przedstawieniach przyzwyczaiła nas do opowiadania jakichś historii. Kulminacją tej formy było Święto wiosny, bliskie już baletowej publicystyce.
Czekając na... to raptowny zwrot w przedstawieniach Weiss. Nie ma tu żadnej historii, jest tylko taniec. Chyba że historią jest to, iż tancerze co jakiś czas wyłączają się z choreograficznych układów, siadają z boku, bywa, że ocierają twarz ręcznikiem, jakby byli w teatralnej garderobie.
Nie są żadnymi granymi postaciami zatem, tylko tancerzami, którzy wspólnie z choreografem próbują poprzez sztukę tańca postawić nas wobec tego czegoś niewiadomego, na co w życiu czekamy".

Cała recenzja: tutaj.